Waldek King jest, i basta!

Kiedy nieco prowokacyjnie zapytałem po wczorajszym meczu przy Łazienkowskiej Gerarda Badię, kto obecnie gra najlepszą piłkę w Polsce, skrzydłowy z Gliwic niemal się oburzył: – Oczywiście, że Piast! Po tym, w jakim stylu ograliśmy Legię, nikt nie może mieć co do tego wątpliwości!

I nie sposób polemizować z tą tezą. Legia rozegrała naprawdę dobre spotkanie, zmusiła do dużego wysiłku Frantiska Placha, miała swoje sytuacje i dobrze dysponowanego Radosława Cierzniaka w bramce. Trudno zarzucić zawodnikom Aleksandara Vukovicia także brak zaangażowania i determinacji, przecież wręcz zaskoczyli w dwóch początkowych kwadransach konsekwencją w grze… w kości. Podostrzenie, które kosztowało trzy żółte kartoniki na nic się jednak zdało, ponieważ obrońcy tytułu znów popełnili najcięższy wiosenny grzech. Mianowicie – z opóźnieniem weszli w mecz.

O ile w większości poprzednich spotkań – z tym w Gdańsku sprzed tygodnia na czele – w drugiej połowie po wrzuceniu piątego biegu obrońcy tytułu odjeżdżali rywalom, o tyle Piast znakomicie przygotowany motorycznie przez Waldemara Fornalika nie tylko nie dał się stłamsić fizycznie, ale wręcz górował nad gospodarzami także w tym elemencie. Goniący wynik legioniści przemierzyli co prawda – nieco – więcej odcinków sprintem i szybkim biegiem, ale to goście wykonali większą (o niemal 3 kilometry pracę) mając po końcowym gwizdku jako zespół prawie 120 kilometrów w nogach.

Nie to jednak jest najistotniejsze, ile kilometrów przebiegli. Najważniejsze, że biegali mądrze i w te sektory, w które biegać powinni. Piast w sobotni wieczór zaimponował nie tylko świetnie zrealizowaną taktyką polegającą na wykorzystaniu opieszałości Legii w początkowych minutach, ale także wprost znakomitą późniejszą defensywą; niezwykle uważną, wyrachowaną, niemal bezbłędną. Można było odnieść wrażenie, że gliwiczanie zapożyczyli strategię, która wyniosła Lechię na czoło tabeli, tyle tylko, że jej wykonanie przez ludzi Fornalika było znacznie bardziej dopracowane niż w gdańskim zespole. Prawda jest bowiem taka, że organizacja gry zaproponowana przez śląski zespół w sobotnim meczu na szczycie była p-e-r-f-e-k-c-y-j-n-a!

Mistrzowie Polski starali się atakować z nieczęsto oglądaną na polskich boiskach konsekwencją, ale odrzuceni od bramki Piasta na bezpieczną – z punktu widzenia gliwiczan – odległość, mieli ogromny problem z pokonaniem świetnie ustawionych zasieków gości. Po przerwie atak pozycyjny legionistów nie przynosił skutku, podobnie jak i indywidualne próby rozerwania świetnie przesuwanej linii obronnej. A w tych nielicznych, możliwych do policzenia na palcach jednej ręki sytuacjach, gdy to się udało, znakomicie w bramce spisywał się Plach.

Gra zespołowa Piasta została dopracowana w detalach, ale Fornalikowi trzeba oddać, że pod jego kierunkiem drużyna z Gliwic zrobiła się pełna ligowych osobowości. Najlepszy dowód to fakt, że największą trudność po wczorajszym spotkaniu stanowił wybór piłkarza meczu. W równym stopniu na takie wyróżnienie zasłużyli przecież Plach, Jakub Czerwiński, Tom Hateley, Gerard Badia, czy Joel Valencia. Choć po prawdzie – ta wyliczanka obejmująca pół zespołu i tak nie jest pełna! Były selekcjoner dostał zaufanie oraz czas w klubie z ulicy Okrzei, i jego uczciwa i wykonana z wielką fachowością robota przyniosła taki efekt, że zarówno zespół jako całość, a także każdy z zawodników zrobił duży postęp.

Kiedy Czerwiński odchodził z Legii do Piasta – na początku 2018 roku, najpierw na wypożyczenie – nikt przy Łazienkowskiej nie odczuwał żalu; był bowiem wówczas entym stoperem w klubowej hierarchii. Tymczasem w sobotni wieczór słychać było już tylko zachwyty nad jego grą i głosy, że kto jak kto, ale taki wymiatacz przydałby się w stołecznym zespole od zaraz. I to jest bodaj najlepsze podsumowanie pracy włożonej przez szkoleniowca Piasta w indywidualny rozwój piłkarzy. Co można podsumować właściwie tylko w oczywisty sposób. Mianowicie – Waldek King jest, i basta!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *