Panie prezesie Boniek, Zbyszku Szanowny…

Przypominam kilka słów, które nakreśliłem – adresując personalnie do prezesa PZPN Zbigniewa Bońka – niedługo po wywalczeniu przez siatkarzy medalu Ligi Narodów awansu olimpijskiego. Mimo upływu kilku tygodni, treść nadal pozostaje aktualna. Wydźwięk jest niewątpliwie gorzki, bo polskiego futbolu w ogóle nie sposób porównywać dziś do naszej siatkówki, ale nadzieja… Cóż, wiadomo, umiera ostatnia.

Kontynuuj czytanie